Monthly Archive for Sierpień, 2010

Najlepsze okładki magazynów

Okładka magazynu potrafi niewątpliwie przesądzić o ilości sprzedanych egzemplarzy. Niektóre mogą nawet pomóc w zakończeniu konfliktu, zapoczątkować nową erę w popkulturze, wyznaczyć jakiś nowy trend, zdemaskować, obalić, stworzyć legendę. Na artsytime.com znalazłem pochodzący z 2009 roku ranking najlepszych okładek wszechczasów. Oczywiscie chodzi o magazyny o największym zasięgu oddziaływania – czyli głównie angielskojęzyczne. Kiedyś postaram się napisać o naszych polskich magazynach, tymczasem przejdźmy do rzeczy: panie i panowie – najsłynniejsze okładki w kolejności, wybrane z rankingu przeze mnie:) Całość do obejrzenia na: http://artsytime.com/best-cover-magazines


1. Rolling Stone (22 styczeń 1981) Pierwsze miejsce przyznano okładce magazynu Rolling Stone ukazującej zdjęcie John’a Lennon’a i Yoko Ono, zrobione przez słynną fotografkę – Annie Leibowitz. Kilka godzin po tym jak zostało wykonane Lennon został zamordowany – 8 grudnia 1980.


2.Vanity Fair (sierpień 1991) Wydawałoby się szokujące w tamtych czasach zdjęcie nagiej Demi Moore w ostatnim miesiącu ciąży wkrótce po sukcesie głośnego filmu „Ghost”. To również robota Annie Leibovitz.


3. Esquire (kwiecień 1968) Muhammad Ali, przebity sześcioma strzałami, opatrzony tytułem „Męka Muhammada Ali”, pojawił się na okładce Esquire w wyniku (uznanej za skandaliczną) odmowy wstąpienia do armii USA przez boksera, który tłumaczył się swoimi poglądami religijnymi. Z tego powodu Ali został później zdyskwalifikowany i stracił swoje miejsce w rankingu. Na okładce Ali jest zaprezentowany jako święty Sebastian przebity strzałami na znak męczeństwa za swoją wiarę.


5. Esquire (Maj 1969) Na okładce Esquire artysta Andy Warhol zanurza się w odmętach przecieru pomidorowego „Campbell”. Puszka zupy „Campbel” zdobyła światową sławę jako symbol ery pop artu, symbolicznej ery masowej konsumpcji, stając się źródłem inspiracji dla serii dzieł Warhola. Na tej okładce symbolizuje początek końca pop-artu.


11. LIFE (30 kwietnia 1965) Osiemnastotygodniowy płód – zdjęcie szwedzkiego fotografa Nilssona. To zdjęcie jest częścią książki „Narodziny”. Książka została sprzedana w nakładzie 8 milionów egzemplarzy w ciągu pierwszych czterech dni od publikacji.


15. Harper’s Bazaar (kwiecień 1965) Na okładce Harper’s Bazaar – modelka Jean Shrimpton patrzy przez wycięcie w różowej tekturce. To zdjecie jest uznawane za jeden z symboli lat 60-tych.


17. TIME (21 styczeń 1968) «Broń w Ameryce». Ta okładka ukazała się krótko po morderstwach Martina Luthera Kinga i Roberta Kennedy nawołując do wprowadzenia bardziej restrykcyjnego prawa sprzedaży broni w USA.

23. The Nation (13 listopad 2000) Na okładce zilustrowany George W. Bush, autor – Brian Stauffer. W czasie gdy ukazywał się ten numer zwycięzca wyborów prezydenckich, które odbyły się 7 listopada 2000 roku wciąż nie był jeszcze znany. Na łamach znalazła się dyskusja na temat tego, co stanie się z USA i ze światem jeśli Bush wygra wybory. Kolejny miesiąc pokazał, że w istocie zwycięzcą został ogłoszony George W. Bush.


28. LIFE (16 kwiecień 1965) Czarno-białe zdjęcia z wojny w Wietnamie pokazują amerykański helikopter. Autorem zdjęć jest fotografujący dla LIFE Larry Burrows, który był korespondentem z wojny wietnamskiej od 1962 roku. To zdjęcie zostało zrobione kiedy Burrows znajdował się na pokładzie śmigłowca, którego pilot zginął, a drugi członek załogi został ciężko ranny. Sam Burrows zginął w 1971 roku w Laosie.


33. Newsweek (lipiec 1973) Okładka przedstawia wybuch afery prezydenckiej w USA, podpisana jest inskrypcją „Taśmy Nixona” – Biały Dom jest przedstawiony jako magnetofon. Skandal polityczny z lat 1972-1974 zakończył się rezygnacją Richarda Nixona. To jedyny taki przypadek w historii Stanów Zjednoczonych kiedy prezydent przedwcześnie zakończył swoje urzędowanie.


36. People (15 wrzesień 1997) Czarno-białe zdjęcie księżnej Diany na okładce People. Ten numer magazynu był poświęcony życiu Diany, zmarłej nagle w wypadku samochodowym. Diana pojawiła sie na okładkach różnych magazynów w rekordowej ilości 52 razy.

Photoshop – pomysł na ‘elektryczne logo’

Dziś chcielibyśmy zaprezentować kolejną stronę, z której można czerpać wiedzę o tym co i jak się robi w Photoshopie. Serwis webphotoshop.pl, bo o nim mowa, choć dosyć komercyjny, zawiera wiele użytecznych rzeczy. Nie tylko tutoriale ale kilka ciekawych artykułów, parę fajnych czcionek do ściągnięcia czy prosty generator banerów. Można tam też znaleźć i pobrać GIMPa. Na zachętę jeden ze znalezionych tam tutoriali: elektryczny napis. Zapraszamy.

W tym tutorialu dowiecie się jak zrobić ciekawy efekt elektryczności na warstwie tekstowej (elektryczny napis).
1.Utwórz nowy dokument (Rozdzielczość dowolna)

2.Użyj wiadra z farbą (G) aby wypełnic obraz czarnym kolorem (Jesli nie pojawi sie wiadro kliknij na podświetloną na niebiesko opcje prawym przyciskiem rozwinie sie menu i wybierz wiadro)

3.Wciśnij T aby móc napisać tekst, po napisaniu kliknij na wiadro aby wyjść z trybu pisania

4.Kliknij na Filtr(Filters)->Stylizacja(Stylize)->Wiatr…(Wind) i ok powtórz ten krok jeszcze raz zmieniając tylko kierunek (wtedy było z prawej teraz z lewej jednak kolejność nie ma znaczenia) jeśli zapyta PS o rasteryzację tekstu potwierdź klikając OK.

5.Klikamy na Obrazek->Obróć obszar roboczy->Obróć o 90° w lewo

6.Powróć do punktu d i użyj wiatru aby wystrzępić tekst z każdej strony.

7.Kliknij na Obrazek->Obróć obszar roboczy->Obróć o 90° w prawo.

Część 2:
1.Kliknij na Filtr(Filters)->Rozmycie(Blur)->Rozmycie promieniste(Radial blur)
- wartość (amount) ustwiamy na 15
- metoda rozmycia (blur method) na powiekszenie (zoom)
- jakość (quality) na najlepsza (best)

Część 3
1.Przechodzimy na warstwę tło(background)(warstwy są w oknie po prawo)

2.klikamy na wiadro i zmieniamy tło z czarnego na białe.

3.Przechodzimy na warstwę z tekstem tą nad tłem

4.Odwracamy kolory poprzez wciśnięcie ctrl + I.

Powinniśmy mieć coś takiego :

Część 4:
1.Klikamy na Filtr(Filters)->Stylizacja(Stylize)->Szukanie krawędzi(Find edges)

2.Odwracamy znowu kolory (ctrl + I).

3.Przechodzimy na warstwę tło(background) i zmieniamy wiadrem kolor na czarny tak ja było na początku.

Powinniśmy mieć coś takiego:

Część 5:
1. Klikamy na Obrazek-> Dopasuj -> Balans kolorów (CTRL+B) i dajemy takie ustawienia:

2. Klikamy prawym na warstwę tekst i wybieramy opcje mieszania(blending mode)

3.Przechodzimy na blask wewnętrzny (outer glow)

4.Przechodzimy na blask Obrys z takimi ustawieniami:

klikamy OK. Teraz Kopiujemy warstwę tekstową (klikamy na nią prawym klawiszem i wybieramy „powiel warstwę”)

Efekt końcowy:

Tutorial przygotował użytkownik M45T3RM1ND

Luc Kordas – wywiad z fotografem

Z dużą przyjemnością prezentujemy wywiad, który udało nam się przeprowadzić z niezwykłym fotografem, człowiekiem, o którym już kiedyś pisaliśmy (http://simpledesign.net.pl/?p=11):
Luc Kordas – wystawy w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Barcelonie, Londynie. Laureat VIVA PHOTO AWARDS 2009 w kategorii portret i paru pomniejszych konkursów. Fotografii uczył się sam. Fotografuje od pięciu lat.
www.luckordas.com
Luc Kordas na Facebook
Luc Kordas na Flickr


‘Sahara Walks’ – Zdjęcie zostało nagrodzone przez brytyjski magazyn ‘Practical Photographer’ listopad 2008

Simple design blog: Kiedy zacząłeś fotografować? Z wykształcenia jesteś iberystą, co sprawiło, że fotografia zajęła tak ważne miejsce w Twoim życiu?

Luc Kordas: Fotografuję od 5 lat. Nie wiem co sprawiło, że fotografia stała się ważna, nie zauważyłem tego. Natomiast niewątpliwie tym, co sprawiło że zacząłem myśleć o robieniu zdjęć były inne wspaniałe zdjęcia. Myślałem wtedy, jeśli uda mi się zrobić jedno takie zdjęcie w życiu, będę z siebie bardzo zadowolony. Po 5 latach mam już parę takich zdjęć.

Mówisz, że fotografujesz głównie dla siebie, często nawiązujesz do literatury, Twoim zdjęciom towarzyszą cytaty, bardzo dobra, nastrojowa muzyka. Czym się kierujesz w wyborze tematów? Co, lub kto, jest dla Ciebie inspiracją?

Największą inspiracją są inne zdjęcia, filmy i muzyka. Wszystko co robię jest powtórzeniem lub przetworzeniem tego, co już było, co widziałem, słyszałem, co mi się kiedyś przyśniło (nihil sub sole novum, wiadomo).



Po paru latach fotografowania nastąpiła wyraźna zmiana – moje oczy i głowa przyzwyczaiły się do patrzenia na to, co widzę dookoła w inny sposób; teraz często patrzę na mokrą ulicę pokrytą liśćmi z odbitym śladem po kołach roweru i widzę od razu zdjęcie. Wcześniej tak nie było. Teraz inspiracje są wszędzie dookoła. Zwłaszcza po deszczu. To zależy od pory dnia i roku.

Jak wiele miejsca w Twoim życiu zajmuje fotografia? Czy wiążesz z nią jakieś swoje życiowe plany?

Czy wiążę życiowe plany? No nie wiem, zdaje się, że już od dawna jest w moich życiowych planach. Od jakichś trzech, czterech lat jest po prostu w moim życiu tak samo jak podróże i muszę powiedzieć, że obie te rzeczy tworzą doskonały duet – bardzo jestem z nich rad. Wiem, że pytasz o pieniądze i robienie kariery jako fotograf – odpowiedź jest zawsze taka sama – ja fotografuję dla siebie, ale bardzo się cieszę, jeśli podoba się to innym i jeśli będzie szansa wypłynąć na szersze wody, to oczywiście, jak to zwykle robię, z przyjemnością zanurzę się w te fale.



Nigdy natomiast nie uczynię z fotografii rzemiosła. Nie będę fotografem ślubnym ‘bo trzeba się z czegoś utrzymać’. Nie jest to kwestia przesadnej dumy czy ambicji – ja po prostu nie potrafiłbym się na ślubach obcych ludzi odnaleźć, tak samo jak nie mógłbym być fotografem imprez/koncertów. To mnie nie interesuje, nie zmusiłbym się do tego. A nawet gdybym, wyniki byłyby marne, bo nie ma w tym serca, a tylko (może) pieniądze. Dlatego mówię, że fotografuję dla siebie – robię tylko to, co mnie interesuje i jeśli ktoś jest w stanie zobaczyć ten sam świat i dzielić mój entuzjazm – fantastycznie.

Od kilku lat mieszkasz za granicą, czy daje Ci to większe możliwości samorealizacji?

Mieszkam za granicą, bo nie lubię Polski. I lubię podróżować. Dochodzi do tego moja ciekawość ‘tego co jest za zakrętem’ – nie mogę usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo, więc podróżuję. Ostatnio nazwał mnie ktoś nomadem. Może. Podróże naturalnie stymulują oczy fotografa. Siedząc w jednym miejscu zbyt długo przyzwyczajam się do otoczenia i stopniowo przestaje mnie ono zadziwiać i zaskakiwać, a to najgorsze co się może przydarzyć młodym ludziom, zwłaszcza z dobrze rozwiniętymi zmysłami.



Bez wątpienia dzięki podróżom moje zdjęcia są ciekawsze, bardziej różnorodne i być może mocniejsze. Najtrudniej robić mi zdjęcia w moim mieście Wrocławiu, bo nic mnie tam nie dziwi, mało co zaskakuje (a nie jestem fanem ukazywania brzydoty i absurdów Polski, bo to mnie już nie bawi, to nie jest już śmieszne, teraz to mnie raczej smuci. Zrobiłem zresztą już jeden taki szaro-brzydki album o Wrocławiu w Święta Bożego Narodzenia, który opatrzyłem mocno sarkastycznymi opisami – wywołał wiele emocji), wszystko jest znane, nie chce mi się wyciągać aparatu.



Mam zdecydowanie więcej zdjęć z USA czy UK niż z Wrocławia, których jest może 40 (może mniej). Nie dlatego, że tam jest lepiej, tylko dlatego, że to jest nowe. Gdybym przyjechał do Wrocławia jako turysta byłaby to zupełnie inna historia. Tak się stało z Krakowem, gdzie studiowałem i robiłem dużo więcej zdjęć niż w rodzimym Wrocławiu.

Niedawno wydałeś swoją pierwszą książkę ‘P O R T R A I T S‘. Dlaczego wybrałeś właśnie portrety?

Był czas na początku fotografowania, gdy na moich zdjęciach w ogóle nie było ludzi. Gdy robiłem ujęcia miasta czekałem zawsze aż ludzie wyjdą z kadru. Stopniowo wszystko się odwróciło. Nie wiem dlaczego portrety. Być może dlatego, że odkryłem, że potrafię uczynić coś z niczego. Być może jest to jedna z tych dziedzin, gdzie fotografia wygrywa z rzeczywistością. Nie zauważyłem kiedy to się zmieniło. To było płynne przejście od pejzaży do portretów – dość klasyczne zresztą. Być może zdałem sobie sprawę, że w odróżnieniu od pejzaży, gdzie zdjęcie będzie zawsze tylko gorszą odbitką rzeczywistości, bo nigdy nie poczuję (ja i inni) tego wiatru, deszczu – zdjęcie nie pachnie, w portretach jest inaczej. Być może tylko w portretach zdjęcie może być silniejsze niż człowiek portretowany. W portretach jest czas by przyjrzeć się oczom, twarzy, dokładnie zbadać zmarszczki, pobyć z tą osobą sam na sam, długo, w ciszy, bez konieczności odwracania wzroku, bez zażenowania.



O ile zdjęcia krajobrazów są, jak to się utarło mówić, pamiątkami zatrzymanymi w czasie, które przenoszą mnie bardzo szybko w czasie i przestrzeni do dnia, w którym to zdjęcie było zrobione (co ciekawe, w przypadku większości zdjęć pamiętam dokładnie kiedy, gdzie i jak zdjęcie było robione) i jestem w stanie tam w pewnym sensie wrócić, o tyle portrety w mojej wersji to bardziej kwestia kreowania nowych obrazów, osobowości, historii na bazie modeli, którzy interesują mnie tylko tyle, co ich zewnętrzna powłoka. Wielu ludzi nie poznaje się na moich zdjęciach, wielu ludzi nie poznaje mnie na moich autoportretach i gdy mi o tym mówią, mówią to z niejakim wyrzutem nie rozumiejąc, że ja nigdy nie stawiałem sobie za cel sfotografowania ich takimi jakimi są. Mnie interesuje w ludziach nie to kim są, ale to kim mogą być. Portrety są bardziej kreatywne. Mocniejsze.

Na Facebooku, Flickrze i Twojej stronie internetowej można oglądać Twoje nowe zdjęcia. Nad czym obecnie pracujesz?

Wiele jest projektów do zrobienia i wiele trwa. Przestało to być wszystko linearne i choć trochę tęsknię za uporządkowaniem, które kiedyś stosowałem (jeden projekt po drugim), bo łatwiejsze jest do opanowania, to jednak ta wielowątkowość sprawia, że jest ciekawiej, choć mam wrażenie, że być może cierpi na tym jakość zdjęć.



Light Ballet jest ostatnią znaczącą sesją (można ją oglądać na flickr). Nie skończyłem jeszcze tych zdjęć, mimo że mam i pokazałem już nowe. Poza tym chciałbym się bardziej zająć robieniem krótkich filmów złożonych z serii bardzo podobnych do siebie ujęć. Oprócz tego w planach są wystawy, publikacje, konkursy. Niebawem wybieram się do Walii gdzie, nie wątpię, powstaną pamiętne zdjęcia, czuję to w kościach.

Jesteśmy pewni, że zrobisz jeszcze wiele pamiętnych zdjęć. Wielkie dzięki za wywiad, życzymy wielu świetnych fotografii z Walii i nie tylko.

***

Zapraszamy również do obejrzenia wybranych, krótkich prezentacji twórczości Kordasa:


‘Surfer’s Day’ – kliknij aby przejść do filmu


‘Zabawy z bronią II’ – kliknij aby przejść do filmu

Photoshop – darmowe brushe

Dzisiejszą naszą propozycję stanowi zestaw darmowych pędzli do Photoshopa. Prawdziwą kopalnią jeśli chodzi o tego typu materiały jest już kiedyś wspomniany przez nas nasz ulubiony blog laughing-lion-design.com . Autorka Jennifer Farley jest uznaną irlandzką graficzką oraz instruktorką piszącą również artykuły do innego bloga o grafice komputerowej: sitepoint.com.

Trzy pędzelki autorstwa Jennifer dają takie efekty:

A tutaj możecie je pobrać, oczywiście za darmo.
Więcej darmowych photoshopowych pędzli znajdziecie tutaj:

1. Magurno
2. High Resolution Skulls
3. High Resolution Tattoo Style
4. Book of Kells
5. Fish
6. The Simpsons

7. Rust
8. High Resolution Celtic Brushes
9. Birds
10. Bugs
11. Scribbley Symbols
12. Arty Corners

Powodzenia!

Architektoniczne science fiction?

Wszystkich miłośników architektury zapraszam do odwiedzenia strony www.future-is-now.info, gdzie prezentowane są projekty najciekawszych współcześnie wznoszonych budynków na wszystkich kontynentach. Można tam zobaczyć cuda projektowane przez najznamienitsze biura architektoniczne z całego świata. Przeglądając treść portalu uświadomiłem sobie jak śmiało poczynają sobie projektanci w dzisiejszych czasach. Znajdują sie tam obiekty niedawno zrealizowane, będące w trakcie budowy i te (jest ich najwięcej), które dopiero mają powstać.

Szczególną moją uwagę skupiły zamierzenia dotyczące naszej części Europy. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się śmiała konstrukcja drapacza chmur Lilium Tower autorstwa Zahy Hadid i Patricka Schumachera, który powstać ma w Warszawie. Biorąc jednak pod uwagę  to, co stało się z budową wieżowca Daniela Libeskinda, projekt Hadid i Schumachera równie dobrze możnaby umiejscowić na Księżycu:) No ale dajmy czas czasowi i nie marudźmy. Lepiej przyjrzyjmy się projektowi.
Na cześć dewelopera – Lilium – wieżowiec ma przypominać kształtem kwiat lilii. Na najwyższym piętrze znajdzie się luksusowe spa z najwyżej położonym w Warszawie basenem. Pierwszy podziemny poziom ma bezpośrednio łączyć się z systemem podziemnych przejść prowadzących do Dworca Centralnego. Wysokość budynku: 257 m. Ilość pięter: 71. To będzie niesamowita podróż – startując z poziomu luksusowego spa na najwyższej kondygnacji, a kończąc w podziemnym labiryncie dworcowych przejść, prawie jak w „Boskiej komedii” Dantego.
Nie bądźmy jednak niesprawiedliwi, nie tylko Warszawa może pochwalić się swoim kosmicznym projektem. Oto w Pradze planuje się wybudować taki oto budynek:
Nie wiem czy chciałbym mieszkać albo pracować na najwyższym piętrze tej konstrukcji:)
W Bukareszcie na rok 2013 planuje się ukończyć taki oto projekt:
Natomiast w Zagrzebiu dwie wieże takie jak ta:
Miejmy nadzieję, że kiedyś się uda, jeśli nie nam, to przynajmniej Czechom albo Rumunom. W końcu na świecie od wielu już lat realizuje się z powodzeniem podobne projekty.






Zamek Cieszyn
designalive