Monthly Archive for Wrzesień, 2010

Jak kolorować w Photoshopie

Obiecany dalszy ciąg tutorialu autorstwa Riddle. W poprzedniej części (zaraz pod spodem) można było nauczyć się obróbki Lineartu. Tutaj znajdziecie podstawy sztuki kolorowania. Zapraszamy!

*********

Tak tak. Późna już godzina. Pokażę wam jak kolorować.
Może się to wydawać trudne, ale nie ma w tym nic trudnego.
Jedynym minusem jest czas i nerwy. Niektórzy mogą się poddać po chwili
kolorowania. Wytłumaczę to w sposób bardzo łopatologiczny.
Zaczynamy.

1.Odpalamy poprzednio utworzony lineart.
Mój wygląda o tak:

2.Jeśli macie wyłączone okno LAYERS(warstwy), włączamy je poprzez WINDOW/LAYERS (OKNA/WARSTWY)

3.W okienku layers włączamy kwadracik jak ten na obrazku w celu utworzenia nowej warstwy.

4.W opcjach nowej warstwy przestawiamy opcję NORMAL na MULTIPLY (nie wiem jak jest po polsku).

5. No i to tyle jeśli chodzi o sprawy techniczne. Teraz rysując cokolwiek na linearcie, on zostaje cały czas nietknięty. Malujemy jakby pod nim. Spróbujcie ;)

6. Teraz zaczyna sie katorga. Wybieramy narzędzie POLYGAMIC LASSO lub też zwykłe LASSO. Jak kto woli. Ja preferuje te pierwsze.

7.W tym momencie widać po co był nam potrzebny lineart w tak ogromnych wymiarach.
Przybliżamy lupą dany element (u mnie twarz) tak aby znajdował się na całym ekranie.

Zaczynamy zaznaczanie. Robimy to powoli tak aby nie wychodzić poza linie. O tak:

Po zaznaczeniu powinna pojawić się obwódka o przerywanej lini. Jesli tak się stało, to znaczy że dobrze zaznaczyłeś/aś.

Teraz otwieramy … a właśnie. Tworzymy nowy plik. Będzie się zwał PALETA. Ja swoją mam już od dawna. Zamieściłem na niej wszystkie kolory. Kolor skóry postaci, ich ubrań i włosów. Wygląda o tak:

Jest to zwykły plik PSD (nie JPG bo JPG zmienia kolory) na którym zamieściłem wiele kolorów. Kazdy może sobie taki zrobić. Bardzo sie przyda w późniejszych etapach tworzenia komiksu. Kolory postaci nie będą zmieniać się z planszy na planszę… trele morele… nvm…

Ja stworzyłem do każdej rzeczy po 3 odcienie jednego koloru. 1. Najjaśniejszy, 2.Ciemniejszy 3.Bardzo ciemny (to będzie cień).

O tak:

Powracając do pracy. Po zaznaczeniu kawałka twarzy, mamy na około przerywaną ruszającą sie obwódkę. Mając cały czas zaznaczoną warstwę 2 (to w której zmieniliśmy NORMAL na MULTIPLY) wybieramy narzędzie EYEDROPPER TOOL :

Otwieramy naszą PALETĘ.PSD czy jak to tam nazwaliście. To jest nieistotne. Wybieram pierwsze 2 kolory czyli JASNY i CIEMNY. Wybieramy oba, bo inaczej gradient nie zadziała.

8.No i kolorujemy. Wybieramy narzędzie GRADIENT TOOL.

9.Mając wciśnięty lewy guzik myszy przeciągamy myszą nad twarzą Piotrka :)
Jego twarz zamieni się w kolor rzekomej Skóry. Kolor będzie płynnie przechodził z lewej do prawej lub na odwrót. To zalezy od tego jak przeciagneliście myszką.
Wyglądać powinno teraz o tak tak:

10. Mając NADAL zaznaczoną twarz Piotrka wybieram 3 kolor czyli ten NAJCIEMNIEJSZY.

11.Jako że twarz jest zaznaczona, zaczynamy nakładanie cienia. To jak go nałożycie, zależy tylko od waszego wyczucia barwy, pojęcia o światłocieniu itp… Ja wam nie pomogę ^^
Mój Piotrek wygląda o tak. Oczywiście nakładamy barwę zwykłym BRUSH TOOL (pędzelkiem)

Teraz wybieramy narzędzie DODGE TOOL (taka czarna lupa) i ustawiamy wszystko jak na obrazku:

12.Zaczynamy nakładanie światła. Mając przyciśnięty TABLET do podkładki, bądź też wciśnięty lewy przycisk myszy, rozjaśniamy kolor. Jeśli powtórzymy te czynnosc kilkakrotnie w tym samym miejscu, kolor zamieni się na biały. To gdzie zamieścicie światło również zalezy od waszego spostrzegania świata :P Tu tez nic nie poradzę.
Moje rozjaśnienie wygląda o tak:

END! No i to na tyle. Czynność tę powtarzamy na każdym elemencie lineartu. Jest to dośc czasochłonne. Jeśli samemu spróbujecie, zobaczycie czemu czasem nie nadążam z wystawieniem planszy na czas ;) Dokładnie tą sama zasadą posługuję się na włosach, ubraniach, przedmiotach etc…

**********

Jak łatwo stworzyć Lineart w Photoshopie

Dzisiaj proponujemy wam tutorial autorstwa niejakiego Riddle, znaleziony na jego blogu, a raczej tym, co zaczynało być blogiem. Tutorial ten jest trochę wiekowy i dotyczy starszej wersji Photoshopa, jednak uważamy, że może być bardzo przydatny dla kogoś, kto jest początkującym użytkownikiem tabletu graficznego. W kolejnym poście przedstawimy ciąg dalszy. Zapraszamy do zapoznania się z oryginałem:

*********

Witam was serdecznie!
Dziś papcio zagadka pokaże wam jak łatwo stworzyć Lineart w programie PHOTOSHOP (v7.0)
Kolorowaniem zajmiemy się w kolejnej części tutka.
Żeby było łatwiej, będę opisywać wszystko w punktach.
!ZACZYNAMY!

1.Gromadzimy potrzebny nam sprzęt.
Mam na myśli wszelkiego rodzaju ołówek, gumka, papier, komputer, zainstalowany photoshop, skaner lub aparat (polecam skaner), tablet graficzny bo z myszką będziecie się męczyć :D


Mój sprzęt wygląda tak: Deska to full wypas DESKA na którą kładę szybę. Potem kładę ją na kolanach i opieram o biurko. Stół kreślarski to za droga zabawka, więc zrobiłem se taki sprzęt samemu ;)
Skaner znajduje sie tuz pod biurkiem.

2.Gdy zgromadzicie potrzebny wam sprzęt, zabieramy się za szkic.
Rysujemy co tylko chcemy, choć radziłbym aby rysunek był w miarę prosty.
Ja narysowałem ślepego Piotrka.

3.Jeśli skończyliście już rysunek , czas go zeskanować. Jeśli nie posiadacie skanera, zróbcie zdjęcie. Prosto od góry przy dobrym naświetleniu, unikając cienia.

4.Zeskanowana praca powinna wyglądać o tak:

Oczywiście rozmiary muszą być gigantyczne. Ja skanuję na 350 DPI po czym praca ma wymiary okolo 3000×4000. Jesli nie wiecie czemu to wyjaśnię. Przy rysowaniu na giga formatach niedociagnięcia pokroju krzywych linii będą wyeliminowane przy pomniejszaniu pracy do rozmiarów końcowych.

5.Teraz poddajemy pracę obróbce w Photosopie. Odpalamy naszego Tajgera i jazda.
Pierwszą czynnością jaką JA wykonuję jest wyeliminowanie zbednych syfków i kropek. W tym celu uruchamiam IMAGE/ADJUSTMENTS/LEVELS (tak jak na obrazku).

Przesówamy małe trójkąciki tak aby tło było białe a kontury obrazka były ciemne, szare i wyraźne. Po tej czynności praca powinna wyglądać co najmniej tak.

6.Zabieramy się za warstwy. Obrazek zapewne znajduje się na warstwie BACKGROUND (tło czy jak to tam przetłumaczyć). Aby to sprawdzić włączcie WINDOW/LAYERS (Okna/Wartswy).
Jeśli tak musicie zaznaczyć całą pracę narzędziem RECTANGULAR MARQUEE TOOL (Wśród przyborów jak pedzel itp, to jest pierwsze narzędzie- taki kwadracik z przerywaną linią). Włączyć EDIT/CUT (edycja/wytnij). Następnie LAYER/NEW/LAYER… (Wartwy/nowa/warstwa…) i OK.
Teraz włączcie EDIT/PASTE. (Edycja/wklej)
W okienku LAYERS powinny widnieć 2 warstwy: Background i LAYER1. Gdy wyłaczycie oczko przy LAYER1(1 wartswa), to wasz rysunek zniknie. Jeśli je włączycie ponownie, to szkic się pojawi. Prawda, że fajne :D

Następnie tworzymy jeszcze jedną warstwę, na której będziemy rysować lineart.
Wciskamy guziczek jak ten na obrazku, pozostawiając wszystko jak jest:

W LAYER1 zmieniamy OPACITY(to co na obrazku) na okolo 50-70% tak aby szkic był widoczny, ale nie za mocno.

7.Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, możemy się wreszcie zabrać za LINEART.
Zaznaczamy LAYER2, bo to na nim bedziemy rysować i hopla.
Wybieramy narzędzie BRUSH TOOL(iknoka PĘDZLA, nie ołówek czy piórko), ustawiamy grubość pędzla, na najbardziej odpowiednią. Jaką, to już zalezy od waszego widzi mi się.
Kolor oczywiście czarny.
Jeśli chcecie nadać pracy lekkości, polecam kolor ciemny brązowy.

To jak będzie wyglądał lineart zależy już tylko od was i waszych zdolności.
Polecam stosować grube i pewne machnięcia pędzlem, gdyż w taki sposób rysuje TIM BUCKLEY ;)
Pamiętajcie, aby nie ominąć żadnych elementów!

8.Po całej zabawie lineart powinien wyglądać jak… lineart. Jeszcze tylko usuńcie warstwę ze szkicem przesuwając ją nad śmietniczek.

9. Sam Lineart powinien wyglądać o tak:

EDIT: Zapomniałbym dodać… NIE POMNIEJSZAJCIE PRACY! ZAPISUJCIE JĄ W GIGANTYCZNYCH WYMIARACH! TAKIE ROZMIARY BĘDĄ NAM POTRZEBNE PRZY KOLOROWANIU!

10. No i na tym kończymy część z tworzeniem lineartu. Kolorowaniem, tworzeniem tła oraz chmurek z tekstem zajmiemy się w 2 części tutorialu za tydzień. Mam nadzieję, że te głupoty pomogą wam choć trochę przy tworzeniu własnych komiksów.
HOPE YOU’LL ENJOY !

Flame Painter – ciekawe narzędzie dla grafika

Już jakiś czas temu znaleźliśmy w sieci bardzo fajną zabawkę, no nie do końca zabawkę – Flame Painter.

Programik wykorzystujący matematyczne zawiłości stworzony został przez Słowaka Petera Blaskowica. Peter, z wykształcenia architekt, poszedł jednak w innym kierunku zostając projektantem animacji 3D i grafiki. Na jego stronie znajduje się darmowa wersja programu pozwalająca wyczarować swoje własne cuda on-line, a potem zapisać je w całkiem fajnym rozmiarze 1680×1050.

www.escapemotions.com

Program ma dużo bardzo fajnych i przydatnych możliwości. Sprawdźcie sami! Na zachętę pokazujemy kilka prac wykonanych za jego pomocą, które znaleźliśmy w galerii na stronie autora.

My wykorzystaliśmy go w trochę skromniejszy sposób ale naszym przyjaciołom, którym zrobiliśmy logo na zaproszeniu ślubnym, bardzo się podobało:

Nowy terminal na lotnisku w Dublinie – film

W listopadzie 2010 roku na dublińskim lotnisku zostanie otwarty liczący 175000 metrów kwadratowych powierzchni terminal numer 2. Inwestycja warta 610 milionów euro została zaprojektowana przez konsorcjum Arup, Pascall & Watson oraz Mace. W jej skład wchodzi również rozbudowa płyty lotniska. Będzie to drugi w Europie terminal odpraw do USA, gdzie wszystkie formalności celne i imigracyjne zostaną przeprowadzone przed wylotem. Nowy terminal powiększy przepustowość lotniska, które jest irlandzkim oknem na  świat, a także zwiększy komfort podróży milionom pasażerów rocznie. Można długo pisać na temat tej budowli. Zamiast tego zapraszamy do obejrzenia świetnie naszym zdaniem zrobionego filmu promocyjnego. Warto również wejść na stronę DAA (Dublin Airport Authority) gdzie można zobaczyć galerię zdjęć oraz wziąć udział w wirtualnej podróży po budynku.

Patrzenia Sztuka Luc’a (II) – Luc Kordas o Macieju Dakowiczu

Luc Kordas po raz kolejny w pasjonujący sposób opowiada o innym fotografie. Tym razem jest to…

**********

Maciej Dakowicz -  Kompozycja i Kontrast

Zdj. 1

Maciej Dakowicz. Maciej Dakowicz. Poznałem go na rozdaniu nagród (gali finałowej?) VIVA PHOTO AWARDS 2009, gdzie Maciej D. zdobył Grand Prix. Wcześniej nic o nim nie wiedziałem, nie słyszałem, a przede wszystkim w oczy jego nie patrzyłem. Pamiętam jak dziś ten moment gdy wchodząc po raz drugi tego wieczoru do ogromnej sali w Teatrze Wielkim gdzie wisiały nasze zdjęcia zobaczyłem dwóch … Zobaczyłem dwóch. Był to już drugi raz, gdyż za pierwszym razem byłem w sali owej sam – przyjechałem do Warszawy wcześniej, miałem więc czas oglądnąć wszystkie zdjęcia w spokoju – kilka godzin później po rozdaniu statuetek i oklasków w sali wystawowej, gdzie wisiały też doskonałe jazz’owe zdjęcia Horowitza, już tak dobrze zdjęć się nie oglądało, przeszkadzali bowiem paparazzi i nadęte plastykowe persony.

Zdj. 2

Zdj. 3

Zdj. 4

Tymczasem zobaczyłem dwóch wczesno przybyłych gości, jeden przekazał drugiemu dość profesjonalnie wyglądający aparat (jak się okazało potem 5D) i ustawił się na tle największego w sali zdjęcia, pod którym plakietka głosiła: Maciej Dakowicz, Grand Prix. Tamten sportretował go smiało w stylu na turyste, model uśmiechnął się w podobnym stylu, sprawdził wynik, kazał asystentowi powtórzyć zdjęcie jeszcze kilkakrotnie ustawiając się dokładnie w tej samej pozie i nosząc ten sam dokładnie uśmiech. Pomyślałem, zwiedzają.

Zdj. 5

Pomyślałem, to nie może być ten koleś, bo wygląda jakoś młodo i nad wyraz zwyczajnie, a poza tym gdyby był autorem tego zdjęcia, gdyby to on właśnie zdobył Grand Prix nie pozowałby jak byle turysta z głupawym uśmiechem na tle tego doskonałego zdjęcia reportażowego z Indii. Maciej Dakowicz jednakowoż istotnie był to we własnej osobie. Krótka ta historia doskonale opisuje jak widzę tego człowieka. Można też powiedzieć: pozory mylą. Kontrast między zewnętrznością, a tym co najwyraźniej kryje wewnątrz jest miażdżący. Fotograf ten, urodzony, jeśli dobrze pamiętam w Białymstoku, mieszka w Cardiff /gdzie jest współwłaścicielem galerii Third Floor Gallery/ i to jego zdjęcia ze stolicy Walii zawsze mnie wręcz…przerażają. Są tak dobre, że więcej razy niż nie, wprawiają mnie w osłupienie. Dokumentacja życia nocnego mieszkańców Cardiff, którzy jak na rasowych Brytyjczyków przystało piją dużo i chętnie (jest to ich sport narodowy hołubiony od lat i godzin bardzo młodych), jest leit motif’em Dakowicza.

Zdj. 6

Wiele rzeczy zaskakuje – to, że pijani na jego zdjęciach ludzie, czy raczej zwierzęta, zdają się go nie zauważać. To, że podchodzi tak blisko. To, że jest akurat tam gdzie wydawałoby się należy być i że robi to notorycznie, to znaczy notorycznie jest w dobrym miejscu i czasie. Ile razy pytałem się siebie: how the fuck does he do this? Czy te zakrwawione, rozbawione, zmasakrowane imprezą wymiotujace na siebie zwierzęta nie widzą, że ktoś im robi zdjęcia ?

Zdj. 7

Zdjęcia aparatem, który wskazywałby na to, że niekoniecznie jest to amator, ergo zdjęcia te być może ludzie zobaczą niebawem w jakiejś gazecie ? Nie trzeba dodawać, że Dakowicz o pozwolenie raczej swoich modeli nie pyta, modele zresztą zwykle już ludzkim głosem nie mówią. Ja też kiedyś tego spróbowałem w Szkocji, ale skończyło się to pościgiem młodego pijanego potwornie człowieka w stroju ducha kacpra za równie młodym lecz zdecydowanie szybszym i trzeźwym tym razem fotografem. Gdyby był tam Dakowicz na pewno zrobiłby nam zdjęcie biegnącym główną ulicą Edinburgha. Nie w tym jednak rzecz. Sama odwaga, nienaganna technika i przykuwająca uwagę saturacja zdjęć to jednak nie to, co zadziwia najbardziej. Tym magicznym elementem w jego zdjęciach jest kompozycja. Mogę chyba powiedzieć, że nie znam drugiego takiego oka wśród fotografów niezbytznanych, które by z taką regularnością dowodziło swoimi zdjęciami, że nie ma tam przypadku. Choć tak może się zdawać.

Zdj. 8

Zdjęcia uliczne, nigdy nic nie wiadomo, dużo przypadku – tak. Ale nawet jeśli z jednej nocy ma 300 zdjęć i wybiera 5 to te 5 zdjęć jest dla mnie w czołówce kompozycyjnych uczt. Być może więc trochę przypadku, ale przede wszystkim chyba jednak umiejętność wyborów, w wielu słowa tego znaczeniach. Sztuka cała polega na powtarzalności, czyli pokazaniu że się potrafi, że to nie jest przypadek. Każdy ma 2 dobre przypadkowe zdjęcia uliczne. Dakowicz ma 2222, czyli dużo więcej. Szukając zdjęć do tego odcinka trudno było mi opanować się i przestać je ściągać (założę się, że i Łukasz – gospodarz bloga – będzie miał problem jeśli zdecyduje, że 10 zdjęć to za dużo /a nie powinien/) – co drugie zdjęcie opowiada jakąś na prawdę mocną historię, w dodatku historie ktore znam/znamy doskonale, nie tylko z UK ale też i domowych podwórek, choć ewidentnie to, co dzieje się w Cardiff, Glasgow, Londynie, Dublinie i całej reszcie wysp zostawia rodzimych pijaków (aka imprezowiczów) daleko w tyle. A więc kompozycja po trzykroć. Dla mnie bez konkurencji w szerokim internecie.

Zdj. 9

Kompozycję Maciej Dakowicz mógłby spokojnie wykładać w licznych teraz szkołach fotograficznych i ja bym na pewno na te zajęcia chodził, tak jak i powinno zrobić to wielu innych (zwłaszcza profesjonalistów). Zdjęcia Dakowicza po krótce czas omówić. Zdj 1 – czy to przypadek że pijak po lewej wydala (jakby) to, co pijak po prawej w siebie wlewa ? Zdj 2 to tak zwana wrażliwość na znaki ulicy – u Dakowicza wyostrzona nie tylko naturalną, jak sądzę spotrzegawczością, ale też i doświadczeniem. Zdj 3 to już zaawansowana lekcja pt. mistrzowie kompozycji przedstawiają. To jest praktycznie obraz. Wszystko wydaje się ustawione, a wiemy dobrze, że ustawione być nie może. Gdyby był to obraz zniknęłaby może rura między słupkami parkingowymi po prawej stronie. A może nie. Do tej samej grupy należy Zdj 7. Zdj 4, podobnie jak Zdj 3 i 7, zdaje się być wyreżyserowane; jest jak kadr z filmu. Podobnie dzieje się w przypadku najsławniejszego bodaj zdjęcia Dakowicza (Zdj 9). Zdj 6, 10 i 11 to krótka historia o tym jak to jest się tam, gdzie się być powinno; Zdj 8 natomiast to prawdopodobnie opowieść o odnalezieniu dobrego miejsca z potencjałem i czekanie na zwierzynę – myślę, że adekwatne to porównanie tego zadziwiającego gatunku zamieszkującego zdjęcia Dakowicza. Piszę tylko o seriach z Cardiff, bo nie ma miejsca i czasu na szersze voyages, ale nie muszę dodawać, że gdy Dakowicz jedzie do Indii i dziesiątek innych krajów, jego zmysł kompozycji pracuje dokładnie tak samo.

Zdj. 10

www.maciejdakowicz.com.

Zdj. 11

Nie wiem jaki obraz zbudował sobie czytelnik (szacowny, szanowny) po tych wychwalaniach, ale czy był on zbliżony do tego, co widzi na ostatnim zdjęciu? Maciej Dakowicz pozuje ze statuetką i nagrodą specjalną – zegarkiem jakimśtam przymuszany przez zidiociałe maszyny/fotografów (znanych pod nazwą paparazzi), acz zmuszany tak przyjemnie, że aż miło patrzeć (nie było). (Jedna hiena na po-galowej imprezie pomyliła mnie z głównym zwycięzcą i ze świecącymi oczami układającymi się w trzy literki: PLN rozkazała mi gorączkowo: Ej, masz ten zegarek ? Masz ? Masz, to pokaż, cykniemy tutaj parę fotek na tle tego tu no… co ? Nie cyknęliśmy, bo zapytałem go jaki (kurwa) zegarek, na co on odpowiedział: A to nie ty wygrałeś ten zegarek … ? A nie, ty jesteś ten od portretów, to gdzie jest tamten ? Ale nawet gdybym chciał coś powiedzieć, nie usłyszałby mnie bo już popędził na złotówkowe łowy dla Fakt’u lub innej Mandarynki (lub innej gazety lekkich intelektów). To jest właśnie największa dla mnie zagadka. Taka zagadka, że Dakowicz w tej roli czuł się doskonale (w roli zwierzyny salonowej tym razem, nie łowczego). Wspominał mi wyraźnie rozgorączkowany przed rozpoczęciem gali, że musi zrobić zdjęcia celebrytom, bo to niepowtarzalna okazja. Dziwił się bardzo, że nie wiedziałem kto to Kręglicka (Aneta?Dorota?), a jeszcze bardziej temu, że nie miałem ze sobą aparatu (powiedziałem mu, że nie chciało mi się go wozić bo jest strasznie ciężki, co brzmi niewątpliwie idiotycznie w ustach człowieka, który robi zdjęcia, ale za to zgodne jest z prawdą). Gdy na scenę wkroczyła Agnieszka Maciąg spytał z nadzieją: ale tą to już znasz ? Na co zrewanżowałem się wskazując palcem obecnego tam nie wiadomo dlaczego Janusza Głowackiego: tak, znam. a tego znasz ? Nie znał. Pozory mylą! Jak chcecie uczyć się kompozycji, zwłaszcza tej ulicznej, uczcie się od Dakowicza, który choć sprzedaje zdjęcia gazetom takim jak Fakt, pojawia się też w gazetach takich jak American Photo, The Times, Der Spiegel, serwisach takich jak BBC, a debaty o jego zdjęciach z prezentowanej tu własnie serii Cardiff at Night aka Cardiff After Dark można było usłyszeć w Radiu Zet, TVN oraz BBC radio. Kompozycja i Kontrast.

Zdj. 12







Zamek Cieszyn
designalive